Kliknij tutaj --> 🪔 kolumnada na placu św piotra
fot. domena publiczna – strzały na Placu Świętego Piotra oddał do papieża Turek Mehmet Ali Agca. To, kto stał za zamachem, pozostaje jedną z największych zagadek historii XX wieku. Są domysły i niepotwierdzone hipotezy. 13 maja 1981w święto Matki Bożej Fatimskiej przed godziną 17 papież wjechał papamobile na zatłoczony Placu św.
Ozdoby choinki, która będzie wystawiona na placu św. Piotra, wykonała młodzież z ośrodka rehabilitacji psychiatrycznej "La Quadrifoglio". Drzewko i szopki będą eksponowane do końca okresu Bożego Narodzenia, który zbiega się ze Świętem Chrztu Pańskiego, w niedzielę 8 stycznia 2023 r. – informuje Gubernatorat Państwa
Bazylika Świętego Piotra jest jednym z najbardziej ikonicznych budynków na świecie, a jej projekt jest równie wyjątkowy jak jej historia. Budowa bazyliki rozpoczęła się w 1506 roku i została w dużej mierze ukończona dopiero w 1626 roku. Jednak na przestrzeni wieków budynek przeszedł wiele zmian i do dziś jest aktywnym miejscem kultu.
Descargar esta imagen: Rzym Vista de prensa desde el lado derecho de la columnata de la gran plaza de San Pietro en el Vaticano con el obelisco en el centro de las dos fuentes (Kolumnada Na Placu św. Piotra Z Obeliskiem i Fontannami) Panini, Francesco (1745 1812), Cigni, Domenico (FL. Mediados del siglo 18th), fútbol romano (1738 1870) - 2JB15HD de la biblioteca de Alamy de millones de
W ramach programu sponsorowania kultury, od 1980 roku firma Kärcher wyczyściła i odrestaurowała ponad 140 zabytków na całym świecie. Plac św. Piotra w Rzymie, Bramę Brandenburską w Berlinie, posąg Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro, ponad 3300-letnie Kolosy Memnona w Luksorze w Górnym Egipcie oraz twarze prezydentów USA na
Top 10 Site De Rencontre 100 Gratuit. Jeszcze na początku XX wieku do Bazyliki św. Piotra dochodziło się wąskimi uliczkami, zabudowanymi starymi domami, gdzie w oknach zwykle wisiało suszące się na słońcu pranie. W wędrówce pielgrzymom i turystom towarzyszyły odgłosy. Szmer fontann. Śmiechy i krzyki dzieci. Uliczny gwar. A w nocy – lekko rozświetlonej latarenkami, zawieszonymi na drewnianych palach – miauczenie wszechobecnych kotów. Musiało być coś niezwykłego w tym poszukiwaniu, w tym oczekiwaniu, aby wyjść wreszcie z ostatniego zaułka i zobaczyć cud.... Dziś do San Pietro prowadzi Via Della Conciliazione – wielka, zimna ulica – monstrum architektoniczne, choć niektórym się podoba. Jej budowę rozpoczął Benito Mussolini po podpisaniu traktatów laterańskich. To symbol pojednania Republiki Włoskiej ze Stolicą Apostolską i puszczenia w niepamięć upadku Państwa Kościelnego w 1870 roku. Ulicę zaprojektowali architekci Marcello Piacentini i Attilio Spaccarelli. Została jednak otworzona dopiero w 1950 z okazji inauguracji Roku Świętego. Symbolizuje drogę pojednania z Bogiem, jaką pielgrzym musi przebyć, zanim wstąpi do Jego domu, nim przestąpi próg najważniejszej świątyni katolicyzmu. Ulica prowadzi w otwarte ramiona kolumnady otaczającej owalny plac i zbudowanej przez Berniniego w latach 1656–67, w okresie pontyfikatu Aleksandra VII. Została skomponowana z 284 kolumn w porządku doryckim i 88 pilastrów granitowych, tworzących trzy szerokie galerie, na których ustawiono posągi świętych i papieży. Posągi przyjęły dość śmieszne pozy, ale nikt na nie nie patrzy, a ponieważ są dobrze ustawione, pełnią swoją funkcję ozdobną – pisał Stendhal w 1829 roku. W ten sposób nie tylko wyrażono mistyczny koncept ramion obejmujących cały chrześcijański świat, ale i rozwiązano problem procesji papieskich odbywających się na wolnym powietrzu. Kolumnada Berniniego jest po prostu genialna – to perfekcja sztuki. W centralnym punkcie placu znajduje się obelisk z czerwonego granitu, ustawiony z rozkazu papieża Sykstusa V już w 1586 roku. Obelisk mierzy 25 metrów wysokości. To ten sam obelisk, który został sprowadzony do Rzymu w 40 roku przez Kaligulę i zdobił cyrk Nerona na Vaticanum. Nie wiadomo, czy imperator kazał go wyciosać dla siebie w Egipcie, czy raczej – co jest bardziej prawdopodobne – zabrał z którejś ze świątyń. Stendhal twierdzi, że pochodził z prastarego miasta Heliopolis, nazywanego Kołyską Bogów, gdyż to tutaj, zgodnie z wierzeniami, na początku świata istniał nieruchomy ocean Nun – z niego wyłonił się bóg-stworzyciel Atum-Re, który zrodził pierwszych bogów. Był on drugim co do wysokości obeliskiem Romy – zaraz po obelisku laterańskim – ale na pewno najbardziej znaczącym. Przywieziono go statkiem specjalnie skonstruowanym w tym celu. Zaszczytu przeniesienia słupa granitowego z pierwotnego miejsca pobytu na plac dostąpił Domenico Fontana – bardzo zdolny szwajcarski architekt i inżynier. Choć Fontana pozostawił po sobie wiele interesujących dzieł (między innymi Bazylikę św. Jana na Lateranie) – jego imię rozsławiło właśnie przeniesienie obelisku. Manewr transportu był tak trudny, że wymagał czterech miesięcy, stu pięćdziesięciu koni i sześciuset ludzi. Fontana wykonywał go pod groźbą ścięcia głowy. W pobliżu czekał więc na niego powóz gotowy do ucieczki, w przypadku gdyby granitowy blok się rozbił, ukruszył lub pękł. Całą historię opisał później w swojej ilustrowanej księdze wydanej w 1590 roku. Della transportatione dell’obelisco Vaticano e delle fabriche di Sisto V. Do przemieszczenia granitowego słupa architekt użył tych samych an- tycznych systemów, które stosowali już Egipcjanie i Rzymianie, wznosząc monumentalne budowle. Na szczycie obelisku została umieszczona relikwia Świętego Krzyża (fragment drzewa Męki Pańskiej przywieziony z Ziemi Świętej przez cesarzową Helenę, matkę Konstantyna). Dawniej znajdowała się tam urna – kula z brązu – w której spoczywały prochy Juliusza Cezara. U podnóża cokołu rozpościera się róża wiatrów. Za każdym razem, kiedy patrzę na obelisk zdobiący plac św. Piotra, myślę o tym, co widział ten granitowy słup, czego był świadkiem i jak wiele mógłby opowiedzieć... Idąc do bazyliki, zawsze się pod nim zatrzymuję, patrzę, jak ludzie obojętnie go mijają... Dla mnie to jeden z najcenniejszych zabytków ludzkiej cywilizacji. Symetrycznie względem obelisku, po obu jego stronach, znajdują się dwie fontanny, które nie są bliźniacze, choć takimi się wydają. Dwie błyszczące piramidy białej piany – jak je nazwał Stendhal. Wcześniej fontanna była tylko jedna i zupełnie inna, ale i plac nie był ten sam co dziś... Pierwszą fontannę ustawił Innocenty VIII w 1490 roku (a więc jeszcze przed przeniesieniem na plac antycznego granitowego słupa), sytuując ją po prawej stronie, gdzie stała sobie spokojnie przez ponad sto lat. Przebudowy placu św. Piotra pod ką- tem „hydraulicznym” dokonał Carlo Maderno zrozkazu papieża „fontannisty” – Pawła V. W swoim projekcie utrzymał pierwotną linię fontanny, ale wyposażył ją w pewną innowację, która była też nowością w architekturze Rzymu – górną misę umieścił odwrotnie, tworząc zwieńczenie w rodzaju kapelusza. Fontanna Maderny nie jest zwyczajną fontanną, jak mogłoby się wydawać. Na pierwszy rzut oka nie robi specjalnego wrażenia, w porównaniu do innych wspaniałych i bardziej wystawnych urządzeń wodnych, które na każdym kroku zdobią Rzym. Jej niezwykłość polega jednak na tym, że strumień wody wznosi się na wysokość ośmiu metrów, a urządzenie przelewa jednorazowo aż trzysta hektolitrów wody. I jest drugą co do ilości przelewanej wody – po Fontannie di Trevi – fontanną w Rzymie. Arcydzieło wielkiego architekta stało samotnie przez pięćdziesiąt pięć lat, aż do czasów papieża Aleksandra VII Chigi, który obarczył Berniniego zaszczytem skonstruowania drugiej, pozornie bliźniaczej fontanny. Trzysta hektolitrów – to niemało. Pierwszy akwen, Acqua Paola, z którego czerpano wodę zasilającą instalacje hydrauliczne Placu św. Piotra, nie wystarczał na wprawienie w ruch dwóch fontann, tak aby obie tryskały na pożądaną wysokość. Brak wody spowodował, że dzieło Berniniego oddano do użytku dopiero w 1617 roku. Brak względny, ponieważ od samego początku istniał dostawca wody dla drugiej fontanny, i to nie byle jaki – książę rzymski Flavio Orsini. Proponował tysiąc hektolitrów ze swojego jeziora Bracciano. Niestety woda ta nie nadawała się do picia. Propozycję odrzucili Aleksander VII i Klemens X, ale przyjął ją w końcu Innocenty XI, nie bacząc na zdrowie Rzymian. I tak książę Orsini uczynił wodę niezdatną do picia wodą pitną, dzięki czemu fontanna Berniniego trysnęła na wysokość ośmiu metrów, tak jak fontanna Maderny. Teraz obie wylewają z siebie wodę na kształt wachlarzy, a ich cichy i monotonny szum rozchodzi się echem wśród kolumnady... Agnieszka Zakrzewicz Dominik Fontana "Della transportatione dell'obelisco Vaticano e delle fabriche di Sisto V", 1590 r.
Kolumnada Berniniego – dla umocnienia wiary, oświecenia i przekonania niewiernych Widok na plac św. Piotra i kolumnadę Berniniego oraz tzw. spinę (areał między placem a zamkiem św. Anioła), zdjęcie z 1922 roku Jej rozmach najlepiej można docenić, patrząc z perspektywy kopuły Bazyliki św. Piotra. Przed nami rozpościera się jedno z ostatnich monumentalnych dzieł baroku – symbol znaczenia Stolicy Apostolskiej i jej przedstawiciela na ziemi – papieża Aleksandra VII. To on zlecił swemu zaufanemu architektowi, Gian Lorenzo Berniniemu, pracę nad ukształtowaniem placu, tak aby zadziwiał, zdumiewał i budził respekt. Realizacja tego zadania zarówno pontifeksowi, jak i jego architektowi udała się znakomicie. Jej rozmach najlepiej można docenić, patrząc z perspektywy kopuły Bazyliki św. Piotra. Przed nami rozpościera się jedno z ostatnich monumentalnych dzieł baroku – symbol znaczenia Stolicy Apostolskiej i jej przedstawiciela na ziemi – papieża Aleksandra VII. To on zlecił swemu zaufanemu architektowi, Gian Lorenzo Berniniemu, pracę nad ukształtowaniem placu, tak aby zadziwiał, zdumiewał i budził respekt. Realizacja tego zadania zarówno pontifeksowi, jak i jego architektowi udała się znakomicie. A teraz musimy wyobrazić sobie to miejsce na początku XVII stulecia. Bazylika San Pietro in Vaticano wreszcie została ukończona, a ten, który tego dokonał, czyli papież Paweł V, nakazał wyryć na frontonie fasady swoje imię, jakby zapominając, że świątynia była wspólnym dziełem wielu papieży, począwszy od Juliusza II. Megalomanię Pawła V wyśmiewał też w tym czasie Pasquino, twierdząc, że imię Chrystusa, albo choćby świętego Piotra, byłoby bardziej na miejscu. Monumentalna bazylika była ukończona, ale przed nią istniało tylko klepisko odgradzające świątynię od gęsto zaludnionego Borgo z wąskimi i ciemnymi uliczkami. Wspomniany papież Aleksander VII i jego znakomity architekt Gian Lorenzo Bernini w 1656 roku zabrali się energicznie do dzieła. Obaj w równej mierze byli pomysłodawcami tego gigantycznego przedsięwzięcia. Zachowany rysunek Berniniego przybliża nam jego zamysł – stworzenia eliptycznego placu (Piazza di San Pietro), który otaczałaby kolumnada podobna do ramion Chrystusa. To jakby wielki amfiteatr, na środku którego znajdują się wierni w objęciach swego Kościoła. Ale nie tylko oni, gdyż – jak pisał Bernini – plac i kolumnada miały nie tylko umocnić w wierze katolików, ale też na nowo przyjąć heretyków, a niewierzących „oświecić w wierze”. Możemy sobie wyobrazić, jak trudnym zadaniem było stworzenie czegoś tak monumentalnego bez popełnienia kardynalnych błędów – tak by nie przytłoczyć placu zbyt dużymi kolumnami i trafić we właściwe proporcje. Niełatwo było też znaleźć prawdziwą armię robotników do pracy przy tak ogromnym przedsięwzięciu. I tu papież przyszedł architektowi w sukurs. Jako przeciwnik żebraków i włóczęgów, którzy oblegali teren wokół bazyliki, wpadł na dobry pomysł: zamiast żebrać na ulicach, mieli oni pracować. Sytuacja rzymian również nie była łatwa. Epidemia dżumy, która spadła na miasto, zdziesiątkowała jego mieszkańców i wielu pozbawiła środków do życia. Praca przy budowie kolumnady stawała się więc dla papieża nie tylko darem dla Boga, ale także sposobem na pozbycie się z Rzymu bezrobocia i biedy. Zaprojektowana przez Berniniego kolumnada składała się z 284 monumentalnych, wysokich na 15 metrów kolumn i 88 pilastrów. Zaplanowane zostały w taki sposób, by nie tylko nie odrywać wzroku od bazyliki, ale wręcz ją uwznioślać, a równocześnie zamykać plac szpalerem poczwórnych, zadaszonych filarów. Zadaszenie to miało służyć pielgrzymom do wypoczynku (często nocnego), ale też do celebrowania procesji. Początkowo myślano o wykończeniu ich kapitelami korynckimi, ale w ostatnim momencie zdecydowano się na doryckie – czyli proste w formie. Same kolumny nie mają tej samej kubatury i przekroju. Stopniowo się zwężają – dlatego stając w dwóch oznaczonych na biało punktach między obeliskiem (obelisk Vaticano) a fontannami (fontane di Piazza San Pietro), możemy zaobserwować przedziwne zjawisko optyczne. Cztery kolumny wydają się jedną. Kolumnadę wykończono attyką, którą dekorują zastępy świętych – herosów wiary. Nad każdą kolumną ustawiono po jednej figurze – jest ich w sumie 140 i mierzą około 3 metrów wysokości. Po lewej (stojąc plecami do bazyliki) zobaczymy męczenników czasów wczesnego chrześcijaństwa i założycieli zakonów, po prawej znajdują się ci młodsi – papieże, biskupi i nowożytni święci. W zamyśle Berniniego wierni, zebrani na placu przed obliczem zakutych w posągi świętych Piotra i Pawła i mający przed sobą fasadę najważniejszego domu bożego na świecie, w otoczeniu wykutych w marmurze przywódców Kościoła mieli poczuć bezpieczeństwo i przynależność. Bernini wymyślił figury, ale ich projektu i wykonania podjęli się jego dwaj uczniowie – rzeźbiarze Lazzaro Morelli i Giovanni Maria de Rossi wraz ze swoimi warsztatami. Część rzeźb powstała w XVII wieku, część natomiast dopiero między 1700 a 1721 rokiem za pontyfikatu Klemensa XI. Ciekawy był proces ich tworzenia. Gotowe bloki marmuru, docięte do przewidywanej wielkości 3 metrów, początkowo obrabiano z grubsza, nadając im pierwsze szlify w urządzonym na terenie Watykanu magazynie zwanym Santa Marta. Następnie ustawiano je na szczycie kolumnady, aby dokończyć dzieło pod gołym niebem. Prawie gotowe ściągano ponownie na dół do magazynu, aby je dokończyć, wycyzelować i wypolerować. Każda z figur jest samodzielnym dziełem sztuki, niestety, dla oka patrzącego z perspektywy placu mało dostępnym. Attykę dekoruje oprócz tego powtarzający się w sześciu miejscach herb Aleksandra VII (sześć ułożonych w piramidę gór i drzewo dębu), zaświadczając o znaczeniu rodu Chigi. Sama kolumnada miała kończyć się rodzajem zaplanowanego przez Berniniego portyku zamykającego plac od strony Borgo. Jego celem było wywołanie efektu zaskoczenia. Gdy wychodząc z wąskich uliczek Borgo, przybysz stawał nagle przed portykiem, miał być oczarowany teatralną wręcz inscenizacją tego zakątka. Po śmierci papieża Aleksandra VII w 1667 roku nie doszło jednak do wybudowania tej części, a kolejne wieki przyniosły rozwiązanie zupełnie odmienne. Powstało stosunkowo niedawno, bo za czasów Benito Mussoliniego, za sprawą wyburzenia tzw. spiny, czyli kwartału budynków znajdujących się między placem a nadbrzeżem Tybru. W ten sposób doszło do realizacji znanej nam dzisiaj aranżacji, w której kolumnada Berniniego przechodzi bezpośrednio w Piazza Pio XII, a następnie w stworzoną w latach trzydziestych XX wieku monumentalną arterię via della Conciliazione. Zamiast więc efektu niespodzianki, jaki planował Bernini, z daleka już dostrzegamy fasadę bazyliki, a prowadząca do niej szeroka ulica jest swoistą uwerturą, która stopniowo przybliża nas również do dzieła Berniniego.
kolumnada na placu św piotra